Zemsta jest słodka , w moim przypadku gorzka.
Torres wciągnął Monikę i namiętnie pocałował ona się nie broniła ale wiedziała że i tak nic z tego nie będzie.
--mhmmm moja ulubiona malinowa szminka. -Uśmiechnął się a Monika wypuściła się z jego objęć.
-Co to miało być Nando ?
-No co ? Pocałowałam cię. Tego właśnie pragnąłem...
-Ale ja nie chce nie rozumiesz ? -Zapytała ze wściekłością i poszła w swoją stronę...
Parę godzin później dziewczyna wyszła ze stadionu zobaczyła że Andre czeka na nią przy swoim samochodzie.
-Zapraszam. -Uśmiechnął się a dziewczyna pocałowała go w policzek i wsiadła do samochodu. Całą drogę przemilczali w ciszy.
-Pojedziemy do takiej fajnej włoskiej knajpki do której codziennie chodzę , mają pyszne jedzenie i wino. Gdy dojechali do knajpy , weszli do niej i usiedli w bardzo romantycznym miejscu bo było tam dosyć ciemno i były zapalone świeczki.
-Jezus , ale to romantycznie. -Zachwyciła się Monika a Schurrle się uśmiechnął.
-Nie bez powodu cie tu zabrałem. Chciałbym cię lepiej poznać i powiedzieć ci że... Podobasz mi się.
-Miło mi. -Dziewczyna obdarzyła go uśmiechem , potem zamówili dobre wino i zjedli jakieś włoskie danie.
Monika :
Wiedziałam ! Wiedziałam że mu się podobam. Teraz tylko trzeba pomóc szczęściu i wypić kilka lampek wina dla odwagi i noc będzie nasza.
Andre :
Ona chyba nie ma w związku ze mną takich planów jak ja z nią. Chciałbym wiedzieć co ona czuję , chyba się zakochałem. Ona jest niesamowita , znam ją zaledwie 2 dni a rozmawiamy jakbyśmy znali się od wieków. Może jest to właśnie TA której szukam przez całe swoje życie ?
Monika *
-To gdzie teraz idziemy ? -Zapytałam już lekko wstawiona stojąc obok samochodu.
-Do mnie ? -Odpowiedział. -Obejrzymy jakiś film czy wypijemy coś ?
-No ja to napije na pewno , ale ty jesteś mi do tego potrzebny. -Uśmiechnęłam się i wpadłam mu w ramiona, on skorzystał z okazji i mnie pocałował. Całowaliśmy się chyba z pięć godzin Oparł mnie na maskę i zaczął ściągać bluzkę. Zatraciliśmy się chyba , bo myśleliśmy ze lezymy na łóżku.
-Andre. Nie tutaj , ludzie patrzą. -Skarciłam go , a on wziął mnie na ręce i posadził na fotelu pasażera.
-Jedziemy do domu. -Powiedział i ruszył z całych sił. Był pijany , to fakt , ale dużo czasu zajęło by nam wzywanie taksówki. Nie chcieliśmy tracić ani chwili dłużej...
Do jego domu zajechaliśmy w niecałe 10 minut. Był duży i nowoczesny , miał piękny ogród i basen , wniósł mnie do niego na rękach nie przestając całować. Zaniósł mnie do sypialni i od razu zaczął pozbywać się mojej garderoby. Czułam że rozpłynę się z rozkoszy , był taki czuły i namiętny , nigdy nie spotkałam tak wspaniałego faceta. Po tym wszystkim co się wydarzyło usnęliśmy przytuleni do siebie...
Dzień później :
-Z kim spędziłaś noc ? -Dopytywała się Karolina. -Bałam się o ciebie. Myślałam że może Marco się gdzieś poćwiartował czy co...
-Pojebało cię ? -Odpowiedziałam śmiejąc się. -Jak chcesz wiedzieć z kim to ci powiem. Z Schurrle.
-Jezu , dziewczyno ja wiedziałam że między wami coś będzie.
-No i jest , on jest cudownym chłopakiem. -Zamyśliłam się przez chwilę , ale z zamyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi. Za drzwiami stał Oscar z jakąś kartką papieru...
-Cześć. -Przywitał się i pocałował Karolinę w usta.
-Co to za kartka ? -Zapytałam.
-No właśnie. Mou kazał przekazać ci upomnienie w sprawie pobicia Marco. Przepraszam ale musiałem.
-Dawaj to ! -Wyrwałam mu to z reki i wkurzyłam sie na maksa. -Jakie pobicie ? Ja mu tylko lekko walnęłam z piąchy nic więcej.
-Lekko ? Dziewczyno ! Walnęłaś tak że nie może zagrać w następnym meczu bo ma nos złamany.
-Mogłam mu walnąc tak żeby mu odleciał ! -Walnęłam kartką i poszłam do swojego pokoju , oczywiście tradycyjnie trzasnęłam drzwiami tak by odreagować. Niefortunnie drzwi wypadły z zawiasów i uderzyły w głowę Oscara który stał obok nich.
-Boże ! Oscar ,nic ci nie jest ? -Zapytałam z wściekłością na siebie , ale zaraz potem dosiadłam na komputer i sprawdziłam wiadomości na poczcie i o nim , o Marco. Chciałam wiedzieć o nim wszystko , gdzie mieszka , gdzie mieszka jego rodzina. Czy ma dziewczynę. Po sprawdzeniu tego wszystkiego zgasiłam komputer i wspólnie z Karoliną podniosłam Oscara z podłogi. Karolina przyłożyła mu lód do głowy , tak się uderzył że nie wiedział gdzie się znajduje , po paru minutach doszedł do siebie...
Ja wzięłam taksówkę i pojechałam pod adres który podał ktoś w internecie , tam najprawdopodobniej mieszkał Van Ginkel. Wysiadłam i pomyślałam że po co ja tu w ogóle przyjechałam ? Co chciałam tym osiągnąć ? Stałam jeszcze z 5 minut przed domem , ale jakaś wewnętrzna siła kazała mi zadzwonić dzwonkiem.
Ja wzięłam taksówkę i pojechałam pod adres który podał ktoś w internecie , tam najprawdopodobniej mieszkał Van Ginkel. Wysiadłam i pomyślałam że po co ja tu w ogóle przyjechałam ? Co chciałam tym osiągnąć ? Stałam jeszcze z 5 minut przed domem , ale jakaś wewnętrzna siła kazała mi zadzwonić dzwonkiem.
Zadzwoniłam. Drzwi otworzył on , był w szlafroku. Zdziwił sie że przyszłam , mogłabym nawet stwierdzić że widziałam w jego oczach zadowolenie , a moze nie ? Może właśnie to chciałam zobaczyć...
-Co ty tu robisz ? -Zapytał a ja zamarłam.
-Chyba .. no wiesz pomyliłam domy. -No tak , jąkałam się stałam tak jak jakaś analfabetyczka. W pewnym momencie podeszła do nas jakaś kobieta i zawołała imię Marco !.
-Cześć synku. A kto to ? Twoja nowa dziewczyna ? -Zapytała a on zaniemówił. Jego mama podeszła do mnie i popatrzyła na mnie.
-No wchodźmy kochani do domu ! Jest dość zimno. -Popchnęła mnie w stronę drzwi , a ten tchórz nawet nic nie powiedział tylko popatrzał na mnie , jak by chciał powiedzieć przepraszam. Kobieta zdjęła kurtkę i wyjęła aparat.
-No co tak stoicie ? Pocałujcie się ! -Że co ? Miałam całować swojego wroga ? On w ogóle nie mógł dojść do słowa , ale tchórz.
Także chwycił mnie w pasie i czule pocałował , nawet mi się to podobało , miał takie cudowne usta a jak pachniał.
-Mamy świetną fotkę ! Uprawię do ramki , wszyscy w domu będą zachwyceni.
-Ja już muszę iść. Do widzenia. -Wybiegłam z domu z całkowitym zaskoczeniem , nie wiedziałam że będę się całowała z moim największym wrogiem...
****
Karolina ! Pośpiesz się ! Musimy jechać bo autobus już na nas czeka ! -Karolina mnie wkurzyła. Mieliśmy jechać z chłopakami do Dortmundu na Mesz z BvB a ona się grzebała. Jak by odjechali bez nas to by był koniec naszej przygody z Chelsea. Kiedy wysiedliśmy pod stadionem z taksówki , Mou czekał na nas pod autobusem , widziałam ten już jego porażający wzrok.
-Następnym razem nie będziemy czekać. Spóźniłyście się 20 minut ! -Krzyknął a my weszłyśmy do autobusu. Karolina tradycyjnie usiadła obok Oscara z którym była już w oficjalnym związku. A ja usiadłam z Kevinem. Miałam z nim bardzo dobry kontakt , chodziłam z nim na długie spacery i grałam w fifę. Jak zawszę drażnił się ze mną , łaskotał itp : Zauważyłam że Marco na mnie spogląda , zlekceważyłam to acz kolwiek nie rozmawiałam z nim od tej feralnej wpadki , nawet się z nim nie kłóciłam po prostu nic. Schurrle czasami do mnie zagadywał , ale nie miałam czasu na niego. Dziwne bo na Kevina miałam... Może z Andre jednak była tylko jedna noc. Może mu się wcale nie podobam ?
-Cześć. Możemy pogadać ? -Zapytał Andre.
-A gdzie ?
-Chodź koło kibla. -Poszłam z nim ale nie wiedziałam czego się spodziewać.
-Lubię cię. Nawet bardzo cię lubię. Ale musisz mi powiedzieć co ty czujesz. -Złapał mnie za rękę i mocno ścisnął tak abym mu powiedziała.
-Andre puść. -Uświadomiłam sobie że ja go nie kocham . Że muszę mu to powiedzieć.
-Jezus , ja cię nie ..... -Wydukałam z siebie a on puścił moją rękę i odszedł. Tak naprawdę kocham innego....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Szkoda , bo krótki mi wyszedł ;c
Czytasz =komentujesz.


