środa, 20 listopada 2013

Rozdział 7.

Z kim mam iść?

Obudziłam się, mam kaca, czuje się fatalnie. Co ja wczoraj robiłam z tym Kevinem? -Pomyślałam i z zamyśleń wywiódł mnie krzyk Karoliny. Gdy weszłam do kuchni zobaczyłam Karoline leżącą na podłodze.
-Wywaliłam się.-Powiedziała.
-Widzę. -Pomogłam jej wstać i zabrałam się za zmywanie naczyń.
-Idę, umówiłam się z Oscarem, powiedział że musimy poważnie porozmawiać.
-Ojoj może chce się oświadczyć? 
-Ta. Idę! -Pomachała mi a ja dalej zmywałam naczynia, pa paru minutach poczułam że ktoś złapał mnie za brzuch i odepchnęłam go tłukąc przy okazji talerz, był to Kevin.
-Co ty tu robisz?-Zapytałam.
-Wkrótce cię pozabijają, drzwi otwarte więc wszedłem.
-Ale po co?
-Chciałbym zaprosić cię dziś do wesołego miasteczka, idziemy z chłopakami z klubu.
-Bardzo chętnie pójdę, uwielbiam takie miejsca.
-No to wpadnę po ciebie o 17. A i wczoraj było cudownie. -Puścił do mnie oczko.
-Zaraz, zaraz jak było cudownie? Co my zrobiliśmy?
-To. -Podszedł do mnie i pocałował a ja złapałam się jego szyi.
-No to do 17 kotku.. -Od rana ogarniałam się i szukałam ciuchów , zaczął boleć mnie brzuch i głowa. Nagle do drzwi ktoś zapukał.
-Hej! -Krzyknął Marco.
-Cześć, co chcesz? -Zapytałam.
-Mam 2 bilety do wesołego miasteczka! I zgadnij kogo zaprosze?
-Mnie? -Zapytałam już z kompletną obojętnością.
-No tak! Chcesz iść ze mną?
-No ale Kevin mnie już zaprosił. Przepraszam.
-O no to nie fajnie.-Powiedział z przejęciem.
-Nie dzisiaj to kiedy indziej, na pewno spotkamy się dzisiaj.
-Tak, spotkamy się.
-No to ja ide sobie. -Marco poszedł a ja poczułam wyrzuty sumienia, przecież no jeju zrobiłam mu wielką przykrość.

O godzinie 17 przyjechał Kevin, ubrany w marynarkę, spodnie, trampki wyglądał świetnie. Ja postawiłam na spodnie, botki i cienką kurtkę ponieważ nie był tak zimno. Podjechaliśmy pod dom Torresa i Luiza by ich wsiąść.
-O widzę że związek kwitnie. -Zaśmiał się David a my zaśmialiśmy się tylko. -Podjechaliśmy na parking i poszliśmy do tego miasteczka. Zobaczyłam wiele znajomych twarzy, w tym Andre. Podszedł sobie do nas jakby nigdy nic.

-Siema.-Przywitał się i popatrzał na mnie. -Kolejny, ty to nie masz wstydu dziewczyno. Najpierw ja , później Marco a teraz Kevina wykorzystasz! A teraz kto będzie następny? Może Mou?
-Andre przestań tak mówić. -Wtrącił się Kevin a ja spuściłam głowę w dół.
-Nie chce cię znać! -Krzyknął mi prawię w twarz a ja poszłam przed siebie.
-Widzisz co zrobiłeś? Już nic nie mów.
Poskręcałam w różne uliczki żeby nikt mnie nie znalazł, tym bardziej Kevin. Cały czas oglądałam się przed siebie aż poczułam że na kogoś weszłam.
-Jak chodzisz Monika? -Zapytał Elegancki przystojny i pachnący Marco.
-O to ty! -Bardzo się ucieszyłam bo to właśnie jego chciałam wtedy spotkać, przytuliłam go.
-Co się stało? Ktoś cię skrzywdził? -Zapytał z troską w głosie.
-Nie. Może przesadzam ale nie chce dzisiaj już przebywać w towarzystwie Andre i Kevina.
-Chodź ze mną. -Złapał mnie za rękę i poszliśmy wypić jakiś sok, nie chciało mi się bawić więc wyszliśmy bocznym wyjściem i poszliśmy się przejść.
-Jesteś taki pachnący i przystojny. -Nagle uderzyłam a on przystanął i dotknął mojego czoła.
-Gorączki nie masz, to może walnęłaś się o coś głową?
-Nie? Po prostu tak uważam i już! -Powiedziałam stanowczo i poszłam przed niego, zbliżyłam swoją twarz do niego i pocałowałam. On czule objął mnie w pasie i zaczął dotykać moich długich włosów.
-Odprowadzisz mnie do domu? -Zapytałam.
-Jasne że tak. -Nagle dostałam sms od Karoliny.

"Monika, przyjdź do domu szybko!"
-O boże, dostałam sms od Karoliny! Muszę szybko iść. 
-Kiedy się ponownie spotkamy? 
-Nie mam pojęcia. Przepraszam, pa. -Szybko pobiegłam do domu, otworzyłam drzwi i w domu była kompletna cisza , aż w końcu zobaczyłam Karolinę. 
-Co się stało Karolina?
-Nic, ty suko! -Podeszła do mnie i uderzyła mnie ręką w twarz.
-Odbiło ci? -Zapytałam ze wściekłością.
-Nigdy ci nie wybaczę! Rozumiesz?! Jak mogłaś kręcić z Oscarem? Jak?!
-Ja z Oscarem? Kto ci takich głupstw naopowiadał?
-Zemszczę się na tobie. I przysięgam pożałujesz tego! -Wyjęła swoje walizki rzuciła mi klucze pod nogi i wyszła z mieszkania. Zadzwoniłam do Oscara ale ten powiedział że o niczym nie wie i pogada z Karoliną.
DZIĘKI ANDRE. -pomyślałam....

Następny dzień :
Cały ranek dzwoniłam do Karoliny ale nie odbierała, zaczęłam się o nią bać ponieważ Londyn wieczorami bywał niebezpieczny. Wyszłam z domu i pobiegłam na pasy by przejść na drugą stronę ulicy nagle dostałam sms.
"Ale fajnie spało mi się z Kevinem." -Poczułam jak coś mnie strąca z pasów.
 -,-


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Beznadziejnie mi wyszedł :C  Sorry

wtorek, 19 listopada 2013

Rozdział 6

Tylko ty możesz poprawić mi humor.


Andre stał i patrzał się na nas ze złością , przestraszyłam się jego wzroku.
-Ty sukinsynu!- Krzyknął Andre idąc w naszą stronę, puściłam dłoń Marco i ze strachu odsunęłam się na bok.
-Haha co mi zrobisz? -Zadrwił z niego Marco, a Andre mu przyłożył.
-Ty suko! -Krzyknął do mnie a ja powstrzymywałam się od płaczu, jednym ruchem odwróciłam się i poszłam do domu, widziałam tylko jak Marco patrzy się na mnie i kłóci się z Andre...

Następny dzień był katorgą, miał być trening na którym musiałam być, trochę w nocy przepłakałam, Karolina mnie pocieszała ale nic to mi nie dało, wzięłam prysznic, założyłam dres i pojechałam na stadion gdy weszłam byli już wszyscy razem z nimi.
-Hej Kevin. -Podeszłam i przytuliłam go.
-No hej młoda. -Przywitał się z uśmieszkiem. Zobaczyłam że Marco idzie w moją stronę więc poszłam w stronę swojego gabinetu.
-Daj spokój! -Przystałam na chwilę czekając na niego i zawołałam.
-Przepraszam cię, powinienem wczoraj nie reagować tylko iść z tobą.
-Mogłeś tak zrobić ale oczywiście nie zrobiłeś. -Poszłam przed siebie, otworzyłam drzwi i już zamykałam kiedy położył on rękę na futrynie a drzwi ją przy trzasły.
-O boże! Jak boli! -Zaczął jęczeć. 
-Wchodź, mam apteczkę. -Wszedł, wyciągłam wodę utlenioną , usiadłam obok niego na sofie i zaczęłam polewać na rękę.
  -Jezu jak piecze! -Krzyknął.
-Musi, ku przestrodze, masz nauczkę.
-Przyjmiesz moje przeprosiny? Proszę!
-Nie, musisz się jeszcze postarać. -Uśmiechnęłam się i położyłam opakowanie wody utlenionej na biurku.
-To co? Może spotkamy się dzisiaj?
-A wiesz, dzisiaj nie mogę bo się umówiłam z Kevinem. Może za kilka miesięcy. -Uśmiechnęłam się i wyszłam na zewnątrz, poszłam do kevina.
-Spotkamy się dziś Kevin? -Zapytałam go błagalnym wzrokiem.
-Żal, zapraszasz go na randkę? -Wtrącił się Luiz.
-Nie ma tak dobrze, przynieś coś do picia pogadamy.
-No ok. Szłam już do auta no bo przyjechałam tylko do gabinetu po jakieś dokumenty a Kevin pobiegł za mną i szarpnął za rękę?
-Kupić coś jeszcze? -Uśmiechnął się diabelskim uśmieszkiem.
-Jeśli to co myślisz to zaraz ci jebnę!
-Jak cię opije to zaczniesz wariować kochanie.
-Zamknij się bo wyjdę z siebie. -Wyszłam ze stadionu i pojechałam domu. W domu ogarnęłam się i posprzątałam , zdziwiłam się że nie ma Karoliny no ale była dorosła więc mogła chodzić gdzie chciała, bawiło mnie to że w domu było około 5 par majtek Oscara, Jezu czy nie mógł chociaż po sobie posprzątać?
Karolinka również nic nie robiła ja w ogóle nie wiem czemu ją przyjęli na stanowisko lekarki jak ona nawet sztucznego oddychania nie umie zrobić. O godzinie 19 przyszedł Kevin, przyniósł coś do picia, pizze i piękny szczery uśmiech który był mi potrzebny.
-Cześć. -Przytulił mnie na wejściu i zaniósł zakupy do kuchni. -Karoliny nie ma?
-Nie ma, pewnie u Oscara jest.
-A to dobrze. -Uśmiechnął się i włączył telewizor.
-Co robimy? -Zapytałam biorąc 2 piwa z torby.
-A co możemy robić oglądamy tv , lub idziemy do ciebie do pokoju?
-Wole u siebie bo tutaj można spotkać majtki Oscara, na które nie mam ochoty patrzeć.
-Hahah ok. -Poszliśmy do mnie, zaczęliśmy rozmawiać o wszystkich możliwych rzeczach. Piliśmy jedno piwo po drugim. Kevin mnie upił, rozmowa zeszła nawet na temat Marco.
-Ej młoda, o co chodzi z tym Van Ginkelem? Wy się umawiacie czy co? Widziałem jak gadaliście.
-Nie ważne, powiedziałam mu tylko by poszedł do fryzjera bo wygląda kiepsko. -Szybko zmyśliłam.
-Coś ci Kevin wpadło do oka.
-Dziwne że nic nie poczułem. -Zmierzyłam swoje usta do jego ust i pocałowałam go, to był lekki pocałunek , po tym wstałam i zaśpiewałam :

  "I czuje, że mogę mieć ciebie
w tę dziką noc,
bo dobrze wiem czego chcesz,
po co mrużysz swój wzrok.
Tylko, że ja, ja, ja strasznie nudzę się.
"

 -To jest randka? -Zapytał z uśmiechem.
-To nie jest high school musical Monika! -Krzyknęła Karolina a ja padłam na łóżko i znowu pocałowałam Kevina. 
-Idź już. -Uśmiechnęłam się a on zamknął mi usta pocałunkiem i wstał. 
-Do jutra młoda. -Pomachał mi na pożegnanie.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nw jak mi wyszedł , ocenę pozostawiam wam. Proszę o komy bo są bardzo motywujące! :)

poniedziałek, 18 listopada 2013

Rozdzial 5.

Randka, całus i romantyzm

Wrośliśmy do Londynu , miałam strasznego kaca. Gdy wrośliśmy do domu zaszyłam się  w  swoim i słuchałam muzyki. Nagle poczułam jakąś dłoń na moich plecach, odwróciłam się  i zobaczyłam  Marco.
-Co ty tu robisz? -Zapytałam zaskoczona.
-przyszedłem  do ciebie. - Uśmiechnął  się.
-A po co?
-A od tak , przyniosłem wodę na kaca. -Podal mi butelkę wody.
-Dziękuję.
-Zakopiemy nasz topór wojenny? -Nagle zapytał. 
-Nie wierze, i ty to proponujesz?lol.
-haha no tak. Musze juz isc bo się umówiłem z kolegą.
-Odprowadzę cię... -Kiedy już wyszedł z mieszkania poszłam do Karoliny.
-Co ty taka cała w skowronkach? -Zapytała Zaskoczona.
-A co nie można? 
-Haha można. Idę bo umówiłam się z Oscarem.
-No to idź pa. -Pomachałam jej jeszcze na pożegnanie i poszłam się przespać.
..
 
Następnego dnia: 
 
Wstałam rano jak zawsze zjadłam śniadanie , wzięłam prysznic, poszłam do podziemnego parkingu i popatrzyłam na swoje auto białe choć nadal była na nim czerwona farba, ale to mi nie zepsuło humoru wsiadłam w niego i pojechałam na stadion. Moje miejsce parkingowe było oczywiście zajęte przez samochód Marco więc postanowiłam to z nim wyjaśnić żeby nie parkował na moim miejscu.

-Van ginkel ! -Krzyknęłam do niego (był trening).
-Co się stało? -Zapytał zaskoczony.
-Zająłeś moje miejsce parkingowe! 
-Aaaa bo byłem pierwszy hah.
-Ale to moje miejsce-poklepałam go po brzuchu. -Może zacznij jeździć rowerem bo ci brzuch rośnie. Obdarzyłam go uśmiechem i zobaczyłam że Andre się patrzy w naszą stronę.
 
Andre:
Po co ten Van ginkel ją zaczepia? Mam go serdecznie dość, jeśli się od niej nie odczepi to go usadzę i jego szpetna morda będzie obita.
 
-Ej może spotkamy się dzisiaj wieczorem?   -Zapytał a mi zaczęło latać w brzuchu tysiące motylków.
-Oczywiście że się dzisiaj spotkamy , to randka? -Powiedziałam tak głośno żeby wszyscy usłyszeli.
-Tak randka! -Krzyknął głośno, i pocałował mnie w policzek.-Przyjadę po ciebie o 18.
 
Zadzwoniłam do Karoliny by wszystko jej opowiedzieć, była to krótka rozmowa gdyż musiała kończyć bo była w wannie przecież gdyby upuściła telefon mogło by ją porazić lub nawet zabić! :C
 Wróciłam do domu około 16, już na wejściu wywaliłam się przez ręcznik Karolinki.
-Karolina! -Krzyknęłam.
-Czego? Widzisz że jestem nie ubrana?
-To się ubierz! Wywaliłam się o twój zasrany ręcznik i zdarłam sobie łokieć, krew mi leci , zlizuj to!
-Nie jestem kanibalem by pić krew.
-Aha , żal. Ide na randkę a mam zdarty łokieć dziękuję.
-Ej no uważaj na tego krętacza no bo nie uważasz że to jest podejrzane że najpierw cię nienawidzi a teraz prosi cię na randkę? 
-Daj spokój. -Poszłam do swojego pokoju i zaczęłam szukać ciuchów.
O 18 usłyszałam dzwonek do drzwi ubrana w spodnie, bluzę i kurtkę poszłam otworzyć.
 -Dziś zimno jest , mam nadzieję że nie stroiłaś się tylko ciepło się ubrałaś. -Od razu powiedział chłopak.
-Nie bój się, ubrałam się ciepło. Idziemy? 
-Jasne. -Całą drogę rozmawialiśmy jak by to było gdybyśmy wygrali Ligę mistrzów, rozmawialiśmy również o naszych zainteresowaniach i ogólnie o Chelsea.
-Gdzie my w ogóle jedziemy? -Zapytałam w pewnym momencie.
-Nie masz nic przeciwko kinowi?
-No jasne że nie. A na jaki film?
-Kupiłem dwa bilety na jakiś horror. Przy mnie nie będziesz się bała.
-Lubię Horrory. Nie wątpię hah. -Gdy już byliśmy w kinie , Marco kupił coś do jedzenia a ja usiadłam już wygodnie w fotelu.
-Proszę, chyba lubisz co nie?
-Tak.-Powiedziałam już nieco niepewna siebie no bo myślałam o tym co powiedziała Karolina, może Marco chciał coś na tym ugrać? Gdy zaczął się film było mało strasznie no ale później to było tak strasznie że myślałam że stamtąd wyjdę i porzygam się ze strachu. Raz tak podskoczyłam że cały popcorn się wysypał.
-Nic się nie stało, nie zbieraj. -Powiedział Marco a ja wzięłam rękę i położyłam nie pewnie na jego. -Co ja robię? Pomyślałam. Ale spokojnie, on położył rękę na mojej i splótł je, w brzuchu miałam chyba z miliard motylków.
-Idziemy? Nie chce byś się męczyła.
-No ok. -Wyszliśmy przed kino ,Marco uznał że pójdziemy się przejść a później weźmiemy auto. Cały czas trzymaliśmy się za ręce i rozmawialiśmy, śmialiśmy się. I dzięki temu nie zauważyłam że Andre stoi naprzeciwko nas i się patrzy....
 
Marco:
No to będzie tylko z górki, jak dla mnie.... 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie wiem jak mi wyszedł, ocenę zostawiam wam :)
 
 
 

sobota, 16 listopada 2013

Rozdział 4.

Usiadłam wygodnie obok Kevina i wtuliłam się w jego ramię. Pachniał cudownie , to mi poprawiło tylko humor , uświadomiłam sobie że czuję coś do Marco. Tak , jaka ze mnie idiotka....

W Dortmundzie było tak zimno że o mało nie zamarzłam , cały czas mogłam liczyć na wsparcie Karoliny , Oscara i Kevina którzy stali się moimi najlepszymi przyjaciółmi.  Z Andre nie gadałam bo mnie unikał , Marco prawie nie widywałam... Może to dobrze ?  Dzisiaj ma być mecz więc będzie super , przeprowadzę swój pierwszy wywiad , z zawodnikiem meczu.  Nie denerwuje się , nawet o tym nie myślę. Właśnie wstałam , pokój dzieliłam z Kevinem , ubrałam luźną bluzę i spodnie , wyszłam na hotelowy hol i dostrzegłam Karolinę.
-Hej kochana. -Przywitałam się dając jej całusa w policzek.
-No czesć. -Odpowiedziała spoglądając w komórkę. -Ej słuchaj Marco się powiesił. -Zaśmiała się.A ja po prostu zesztywniałam , nagle do głowy przypłynęło mi tysiące myśli.
-Ale jak to się powiesił ? -Krzyknęłam na cały hol.
-Ej kto się zawiesił? -Zapytał nadchodzący Marco. W chwili gdy ujrzałam Marco chciałam dowalić Karolinie za ten kiepski żart.
-No ty. -Zaśmiała się Karolina
-Jak moglem się powiesić jak tu stoje? Żal. Marco odszedł od nas a Karolina od razu zaczęła mnie dopytywać.
-Ej dlaczego ty się tak tym jego powieszeniem zamartwiłaś?
-No bo z kim bym się kłóciła jakby się zabił.
-Haha dobre ide do Oscara bo musze mu zrobić cos. Pożegnałam się z Karoliną i poszłam się przewietrzyć.

Wieczorem :

Mecz , piłkarze BvB i Chelsea zagrali w fazie grupowej ligi mistrzów. To spotkanie bardzo mnie nudziło bo Chelsea wygrywała 2:0 po golach Ba i Hazarda. BvB niczym się nie wyróżniała ,Lewandowski miał jeden strzał na bramkę ale Cech jak zawsze wykazał się przytomnością i obronił to. Była '89 minuta ja już szłam w stronę szatni gdy Andre zrobił loba nad bramkarzem i piłka poszybowała do bramki BvB. Bardzo się ucieszyłam i miałam nadzieję że Andre zostanie zawodnikiem meczu , i tak się stało po meczu przyszedł do mnie uśmiechnięty i zachowywał się jakby nic między nami się nie stało....

-Cześć Andre. -Przywitałam się i przyłożyłam mikrofon do jego ust.
-Witam.
-Jak wrażenia po meczu? Jesteś szczęsliwy po zdobytej bramce?
-Nie jestem szczęśliwy. Dlaczego mnie unikasz? -Zamarłam , transmisja szła na żywo do internetu i telewizji a on wyskakuje z takim czymś.
-Zdobyta bramka w lidze mistrzów i się nie cieszysz? -Próbowałam zmienić temat ale on mi nie dał.
-Ta cieszyć się, myślisz że nie wiem? Zabawiłaś się mną a teraz zabawiasz się z innym!
-Daj spokój z tym.
-Kocham cię. Kocham te noc którą spędziliśmy razem ale... -Nie wytrzymałam rzuciłam mikrofonem i wyszłam ze stadionu.
-To gdzie się dzisiaj bawimy? Zawołał Oscar do wszystkich którzy wychodzili z nim ze stadionu.
-W jakimś dobrym niemieckim klubie. -Zawołał Luiz. Postanowiłam się upić i iść się z nimi pobawić. Miałam w dupie Andre.

Pojechaliśmy do jakiegoś klubu , tańczyłam sobie z Karoliną i Oscarem którzy cały czas spoglądali na siebie pożądającym wzrokiem. Nie chciałam im przeszkadzać więc zaczęłam pić z innymi , Luiz i Cole prawie nie mogli już ustać na nogach , ja się jeszcze trzymałam poszłam do DJ i odebrałam mu mikrofon , zaczęłam śpiewać :

Oscar miał fajny biust,
  Torres styl, a Marco coś co lubię.
  Cech całował cudnie,
nawet tuż po swoim ślubie
z Matą można było konie kraść
chociaż wiem
że chciał przeżyć ze mną swój pierwszy raz
  Kevin zło, Cahil  mnie zagłaskałaby na śmierć
a  Terry zdradzał by  mnie. -Po tych słowach zeszłam ze sceny i wypiłam jeszcze piwo...


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Krótki sorrka :C