poniedziałek, 18 listopada 2013

Rozdzial 5.

Randka, całus i romantyzm

Wrośliśmy do Londynu , miałam strasznego kaca. Gdy wrośliśmy do domu zaszyłam się  w  swoim i słuchałam muzyki. Nagle poczułam jakąś dłoń na moich plecach, odwróciłam się  i zobaczyłam  Marco.
-Co ty tu robisz? -Zapytałam zaskoczona.
-przyszedłem  do ciebie. - Uśmiechnął  się.
-A po co?
-A od tak , przyniosłem wodę na kaca. -Podal mi butelkę wody.
-Dziękuję.
-Zakopiemy nasz topór wojenny? -Nagle zapytał. 
-Nie wierze, i ty to proponujesz?lol.
-haha no tak. Musze juz isc bo się umówiłem z kolegą.
-Odprowadzę cię... -Kiedy już wyszedł z mieszkania poszłam do Karoliny.
-Co ty taka cała w skowronkach? -Zapytała Zaskoczona.
-A co nie można? 
-Haha można. Idę bo umówiłam się z Oscarem.
-No to idź pa. -Pomachałam jej jeszcze na pożegnanie i poszłam się przespać.
..
 
Następnego dnia: 
 
Wstałam rano jak zawsze zjadłam śniadanie , wzięłam prysznic, poszłam do podziemnego parkingu i popatrzyłam na swoje auto białe choć nadal była na nim czerwona farba, ale to mi nie zepsuło humoru wsiadłam w niego i pojechałam na stadion. Moje miejsce parkingowe było oczywiście zajęte przez samochód Marco więc postanowiłam to z nim wyjaśnić żeby nie parkował na moim miejscu.

-Van ginkel ! -Krzyknęłam do niego (był trening).
-Co się stało? -Zapytał zaskoczony.
-Zająłeś moje miejsce parkingowe! 
-Aaaa bo byłem pierwszy hah.
-Ale to moje miejsce-poklepałam go po brzuchu. -Może zacznij jeździć rowerem bo ci brzuch rośnie. Obdarzyłam go uśmiechem i zobaczyłam że Andre się patrzy w naszą stronę.
 
Andre:
Po co ten Van ginkel ją zaczepia? Mam go serdecznie dość, jeśli się od niej nie odczepi to go usadzę i jego szpetna morda będzie obita.
 
-Ej może spotkamy się dzisiaj wieczorem?   -Zapytał a mi zaczęło latać w brzuchu tysiące motylków.
-Oczywiście że się dzisiaj spotkamy , to randka? -Powiedziałam tak głośno żeby wszyscy usłyszeli.
-Tak randka! -Krzyknął głośno, i pocałował mnie w policzek.-Przyjadę po ciebie o 18.
 
Zadzwoniłam do Karoliny by wszystko jej opowiedzieć, była to krótka rozmowa gdyż musiała kończyć bo była w wannie przecież gdyby upuściła telefon mogło by ją porazić lub nawet zabić! :C
 Wróciłam do domu około 16, już na wejściu wywaliłam się przez ręcznik Karolinki.
-Karolina! -Krzyknęłam.
-Czego? Widzisz że jestem nie ubrana?
-To się ubierz! Wywaliłam się o twój zasrany ręcznik i zdarłam sobie łokieć, krew mi leci , zlizuj to!
-Nie jestem kanibalem by pić krew.
-Aha , żal. Ide na randkę a mam zdarty łokieć dziękuję.
-Ej no uważaj na tego krętacza no bo nie uważasz że to jest podejrzane że najpierw cię nienawidzi a teraz prosi cię na randkę? 
-Daj spokój. -Poszłam do swojego pokoju i zaczęłam szukać ciuchów.
O 18 usłyszałam dzwonek do drzwi ubrana w spodnie, bluzę i kurtkę poszłam otworzyć.
 -Dziś zimno jest , mam nadzieję że nie stroiłaś się tylko ciepło się ubrałaś. -Od razu powiedział chłopak.
-Nie bój się, ubrałam się ciepło. Idziemy? 
-Jasne. -Całą drogę rozmawialiśmy jak by to było gdybyśmy wygrali Ligę mistrzów, rozmawialiśmy również o naszych zainteresowaniach i ogólnie o Chelsea.
-Gdzie my w ogóle jedziemy? -Zapytałam w pewnym momencie.
-Nie masz nic przeciwko kinowi?
-No jasne że nie. A na jaki film?
-Kupiłem dwa bilety na jakiś horror. Przy mnie nie będziesz się bała.
-Lubię Horrory. Nie wątpię hah. -Gdy już byliśmy w kinie , Marco kupił coś do jedzenia a ja usiadłam już wygodnie w fotelu.
-Proszę, chyba lubisz co nie?
-Tak.-Powiedziałam już nieco niepewna siebie no bo myślałam o tym co powiedziała Karolina, może Marco chciał coś na tym ugrać? Gdy zaczął się film było mało strasznie no ale później to było tak strasznie że myślałam że stamtąd wyjdę i porzygam się ze strachu. Raz tak podskoczyłam że cały popcorn się wysypał.
-Nic się nie stało, nie zbieraj. -Powiedział Marco a ja wzięłam rękę i położyłam nie pewnie na jego. -Co ja robię? Pomyślałam. Ale spokojnie, on położył rękę na mojej i splótł je, w brzuchu miałam chyba z miliard motylków.
-Idziemy? Nie chce byś się męczyła.
-No ok. -Wyszliśmy przed kino ,Marco uznał że pójdziemy się przejść a później weźmiemy auto. Cały czas trzymaliśmy się za ręce i rozmawialiśmy, śmialiśmy się. I dzięki temu nie zauważyłam że Andre stoi naprzeciwko nas i się patrzy....
 
Marco:
No to będzie tylko z górki, jak dla mnie.... 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie wiem jak mi wyszedł, ocenę zostawiam wam :)
 
 
 

3 komentarze:

  1. FAJNY ! :D Ale krotki troche i tajemniczo zakonczony.Zazdrosny Andree, mhmhmmhmmhm fajnie.Oby nie wyniklo z tego nic zlego, a Marcus jest podejrzanie za mily..

    Pozdro i czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super. :)
    Wyczuwam zazdrość. :D
    Nie skończy się to dobrze. :/
    Ale rozdział fajny,tylko trochę tajemniczy. :)
    Czekam na rozwój wydarzeń. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm...tajemnicza końcówka, ale rozdział bardzo mi się podoba, czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń